Heej J
Długo myślałam nad pierwszym wpisem (15 minut max), chociaż bardziej nad kolejnymi, bo łatwo zacząć, gorzej pociągnąć ;) Zdecydowałam się na poradnik dla przyszłego studenta!
Długo myślałam nad pierwszym wpisem (15 minut max), chociaż bardziej nad kolejnymi, bo łatwo zacząć, gorzej pociągnąć ;) Zdecydowałam się na poradnik dla przyszłego studenta!
Wiem, że większość już lokum ma, ale są jeszcze tacy, którzy
zwlekali. Czym się kierować przy wyborze kwatery do mieszkania podczas studiów?
Będę się posiłkować moimi świeżymi doświadczeniami J
1 . Odległość od uczelni
Wiadomo, że nikomu nie chce się popierdzielać parę kilometrów na uczelnię J Nawet jeżeli to jest wygodny pociąg, czy autobus. Warto wybrać miejsce, do którego będzie można swobodnie wrócić podczas przerwy między zajęciami (powiedzmy dwugodzinnej), a nie liczyć na łaskę, czy niełaskę kolegów. Czasem też bywa tak, że z nieoczekiwanych przyczyn zostajemy wezwani natychmiast na uczelnię- i co ma wtedy zrobić student, który mieszka na drugim końcu miasta? Moim zdaniem maksymalna odległość od uczelni powinna wynosić około 3 kilometry. Autobusem zajmuje to 5-10 minut, a pieszo, przy sprzyjających wiatrach, do 30 minut. Pół godziny to nie jakiś wielki wysiłek, więc można zaoszczędzić na biletach J .
2 . Cena
Wiadomo, że najtaniej wychodzi pokój w
akademiku- zależnie od uczelni i miasta cena zaczyna się od 350 zł za pokój
dwuosobowy. Akademik jest dobry pod względem odległości od uczelni oraz
kontaktu z kolegami (zawsze można skoczyć po notatki, piwo itd.). Znam też
wiele przypadków osób, które akademik odmienił- z wstydliwych, cichych osób
stały się zdobywcami parkietu na „korytarzówach” J
Można również wynająć pokój dwuosobowy ze znajomym (lub nieznajomym), tyle, że
jest to o tyle niekomfortowe, że nie można swobodnie pogadać ze swoimi gośćmi.
Później mogą się też wywiązać kłótnie o niewysprzątaną część pokoju, czy coś
takiego. Ceny zaczynają się od 300 zł w górę (w
moim mieście). Wynajęty pokój jednoosobowy (od 400 zł) to nasza
twierdza, w którym może być przez pół roku bałagan, pudełka po zjedzonej pizzy
z żyjącym już sosem pomidorowym (tak tak, to ja) i opierdaling do południa, jak
się nie ma zajęć i tylko wizyta rodziców albo właścicielki może zmusić do
posprzątania (no dobra, żartuję, aż tak tragicznie ze mną nie było, nie będę
straszyć moich przyszłych mężów). Mieszkanie dwu,trzy-pokojowe ze znajomymi to
pomysł zaczepisty. Oczywiście znajomych trzeba z głową dobierać, o czym się
przekonałam na własnej skórze J
. Najlepszym wyjściem byłaby kawalerka (tooo już naprawdę porządna twierdza z
fosą), tylko niewielu na to stać.. Niezłe kawalerki zaczynają się od tysiaka,
ale cisza podczas zakuwania do sesji kusi ;]
EDIT: Jest jeszcze opcja zamieszkania z kimś, mam na myśli np. samotną kobietę, starszą panią. Jest to dobre dla tych, którzy potrzebują spokoju, idealnej ciszy, by się uczyć. Jednak wiadomo, jak to bywa z naturą ludzką? Starsza pani nagle odmieni się w nachalną jędzę, ale też ty możesz nagle zapragnąć urządzać popijawy do rana J
EDIT: Jest jeszcze opcja zamieszkania z kimś, mam na myśli np. samotną kobietę, starszą panią. Jest to dobre dla tych, którzy potrzebują spokoju, idealnej ciszy, by się uczyć. Jednak wiadomo, jak to bywa z naturą ludzką? Starsza pani nagle odmieni się w nachalną jędzę, ale też ty możesz nagle zapragnąć urządzać popijawy do rana J
3 . Komunikacja
Czy w okolicy twojego mieszkania są przystanki tramwajowe, autobusowe, czy może stacje z rowerami miejskimi. Jasne, że skoro masz na uczelnię kilometr, to nie będziesz jeździł, ale jak złapie porządny mróz albo deszcz, to nie ma wyjścia. Trzeba też mieć czym dotrzeć na opijanie zdanego koła albo na pocieszające zakupy do galerii ;) Najlepiej mieć w okolicy dwie linie, które dowiozą cię na uczelnię (jedna awaryjna, na zimę, bo przecież „autobusy w zimę mają prawo się spóźniać nawet godzinę!”, jak twierdzą panie w dyspozytorni).
4 . Pozostali lokatorzy
Niby bez ryzyka nie ma zabawy.. Jednak ja nie ryzykowałabym kłótniami, zabałaganioną kuchnią, czy nieprzespaną nocą. Niekiedy ludzie poznani w mieszkaniu stają się naszymi bratnimi duszami i chcemy z nimi mieszkać w późniejszych latach, wcale tego nie wykluczam. Ja jednak preferowałabym mieszkanie ze znajomymi lub chociaż z ludźmi, o których mamy jako takie pojęcie. Zawsze można z nimi złapać szybciej kontakt, poobrabiać tyłek wspólnym znajomym, a nawet zaprosić ich na domówkę, bo przecież wszyscy się znamy ;) A po ciężkim dniu na uczelni usiąść w przyjemnej atmosferze na kanapie i pośmiać się z Beti z „Pierwszej Miłości”, czy ponarzekać na płaczącą Martę w „M jak miłość”. Jeszcze lepiej, kiedy znajomi są z miejscowości, w której mieszkasz- możecie razem wracać do domu w weekendy ;]
5 . Stan lokum
Mieszkanie musi być przestronne (żeby po udanej imprezie nie potykać się o ściany), z wydzieloną toaletą i łazienką (RANO WSZYSCY NA 8 MÓWI WSZYSTKO). No wiadomo, żebyśmy nie męczyli się przez cały rok na jakimś niewygodnym tapczanie, z dziurawym wiejącym oknem i zepsutym zamkiem w drzwiach. Zabierzecie rodziców, to wszystko załatwią J
. 6. Okolica
Wybierając mieszkanie, objeździłam kilka miejscówek (jednak w swoim ostatecznym mieszkaniu zakochałam się od pierwszego wejrzenia ;)) . Jedno z mieszkań było na totalnym uboczu, dookoła pole, z boku jedynie ulica, ale tak jakoś dziko, daleko od tętniącej życiem dzielnicy.. Dla mnie ważne było, żeby blisko był sklep (żeby po ciężkim dniu nie latać gdzieś w pipi daleko po bułki na kolację), przystanek, monopolowy (:D). Nie bierz mieszkania ani na uboczu, ani w centrum (hałas), ani też przy głównej drodze (tiry). Sklep i przystanek i jesteś w niebie ;)
7 . Udogodnienia (Internet, sprzęty AGD)
O ile bez kablówki można się obyć (w necie da się wszystko obejrzeć na różnego typu plejerach), o tyle bez neta na studiach ani rusz! Wiadomo, ze dobrym źródłem informacji jest uczelniana biblioteka, ale kto w dzisiejszych czasach nie podpatruje wzorów prac w googlach.. Nawet nie o to chodzi, Internet jest źródłem wszelakich informacji, publikacji naukowych, czasopism, materiałów do nauki. Nie raz tworzyłam referat, czy prezentację opartą na filmikach z youtuba, a wykładowcy nie mieli pretensji, że aby opisać działanie jakiejś maszyny, pokazuję to na filmiku. Poza tym, gdyby nie grupy na fejsie, nie dowiedziałbyś się o kołach, konsultacjach. W ogóle nie ma o czym gadać, net musi być! Lodówka też jest obowiązkowa, mikrofalówka. Przydaje się też piekarnik, odkurzacz i pralka.
Mam nadzieję, że choć trochę pomogłam przyszłym pierwszoroczniakom!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz